Kiedyś miałam przyjaciela. Dobrego przyjaciela.Często odbywaliśmy długie rozmowy. Mówiliśmy sobie o wszystkim co nas zadręcza, z czym sobie nie radzimy. On miał problemy, a ja pomagałam mu jak tylko mogłam, bo nawet jemu się zbytnio nie zwierzałam. Jestem skryta. Sama nie wiem dlaczego. Czasem wydaje mi się, że nikt mnie nie zna. Nikt, poza nim. Naprawdę cieszyłam się za każdym razem kiedy mogłam chociaż wrócić z nim ze szkoły i pogadać.
Teraz wszystko jest inaczej. Jego już 'nie ma'- bynajmniej w moim życiu. Mój przyjaciel poszedł do innej szkoły, ma mniej czasu, rzadko rozmawiamy. Od czasu do czasu napisze na gg gdy ma jakiś problem z dziewczyną, albo czymś w tym stylu. Ja jak zwykle bawię się w psychologa. Chyba mi to wychodzi. Czytałam archiwum, wspominając nasze fajne rozmowy, dzięki nim pojawił się uśmiech na mej twarzy, tak dobrze było mieć Go przy boku, a teraz pozostało nic. Dzisiaj jechałam na mecz i spotkałam Go w autobusie, tak samo jak wczoraj wracając z zakupów. Normalnie pogadaliśmy jak za dawnych czasów tylko w skróconej formie, bo droga na stadion, czy do domu, nie może trwać wieczność.
Po tym jak Go zobaczyłam, wszystkie wspomnienia wróciły, a ja uświadomiłam sobie jaka jestem samotna. I chyba pusta, a taka nigdy i za nic nie chciałam być. Doszło do mnie to, że przeszłość nie wróci, że ja muszę żyć dalej i radzić sobie sama. Dla Niego najważniejsza jest dziewczyna, ok, życzę im wszystkiego dobrego, bo pamiętam jak przez nią nieraz cierpiał. Żałuję jednego. Wiem,że teraz nawet nie mogę nazwać Go przyjacielem. I to mnie boli. Najgorsza w życiu jest pustka, to, że nie masz rano dla kogo wstać, że nie masz z kim się spotkać, to, że wkoło widzisz wkoło szczęśliwych ludzi, wiedząc, iż Ciebie w najbliższym czasie taki stan nie spotka. Szczęście po prostu omija mnie szerokim łukiem, nie wiedząc czemu. Nie mam nikogo komu mogłabym szczerze, bez żadnych wyrzutów powiedzieć co leży mi na sercu. Czasami czuję, że jest wielu takich ludzi jak ja, są chwile w naszym życiu kiedy zastanawiamy się czy zasługujemy na to by nazywano nas ludźmi. Czasami żałuję, że jestem człowiekiem. Czasami potrzebuję koło mnie kogoś, kto przypominałby mi kim mam się nie stać. Teraz tego kogoś nie ma. Teraz jest ta historia :
-Była sobie..
-Księżniczka?
-Niech będzie księżniczka.
-Więc opowiadaj.
-Księżniczka żyła sobie w całkiem wygodnym pokoju
w zamku..Żyła sobie i marzyła.. Urozmaicała sobie czas czytaniem poezji i
słuchaniem muzyki.
-Po prostu była sobie,żyła i marzyła?
-Tak.Aż pewnego wieczoru spotkała kogoś u wrót
zamku.
-Kto to był?
-Och,zaraz się dowiesz! Spotkała go,pocałowała
i..
-I co ?
-Są pocałunki,które kłamią,są pocałunki,które
serce łamią.
-Rymujesz.
-Tak jakoś.
-To twoje?
-Nie wiem,może moje,a może gdzieś to przeczytałam.Ale
tak właśnie było,to był zaczarowany pocałunek,bo od niego wszystko się zaczęło.
Noc,gwiazdy i on.A potem przyszła wiosna.Rozszalało się jej serce,choć
próbowała nad nim zapanować.Porą księcia,bo tak go nazwała w myślach,był
wieczór,więc ona wciąż czekała na zmierzch,mimo że dawniej bardziej lubiła
poranki.Pewnego wieczoru przyniósł ze sobą i podarował jej piękny wiersz pełen
miłosnych zaklęć.Były jeszcze inne wiersze i inne wieczory,i niecierpliwe
czekanie na tego, o którym myślała,że jest jej księciem z bajki.
-Ta twoja księżniczka jest cholernie głupia,tylko
stale czeka i czeka.Poza tym,kto dzisiaj głuszy dziewczynę na wiersze i która
daje się na to złapać?
-Widocznie to był najlepszy sposób,żeby zdobyć
jej serce.
-No dobra.To już koniec?
-Nie,bo kiedyś przyszedł taki wieczór,kiedy
skończyła się poezja..
-I zagrały zmysły?
-Prawie..Na szczęście księżniczka była na tyle
rozsądna,że do niczego nie doszło.Książę wyszedł obrażony.
-Wtedy czar prysnął i wreszcie obudziła się ta
twoja księżniczka?
-Nie,bo ona nadal go kochała i wierzyła,że wróci.
-Fantastyczna idiotka!I doczekała się w końcu?
-Doczekała,ale nie tego czego pragnęła.Zobaczyła
go z inną.Już nie był księciem.Świat marzeń legł w gruzach, a jednak nadal go
kochała.
-Co było dalej?
-Dalej był smutek.Minęła wiosna,przyszło lato
pełne kolorów i słońca,pełne zabaw i radości, ale ona chciała mieć przy sobie
tylko księcia..Łzy i rozpacz przyszły z jesienną szarugą.Wszyscy już zapomnieli
o tym,że kiedyś był przy niej książę,tylko ona nie mogła o nim zapomnieć.
-To już koniec?
-Tak,chociaż można by ciągnąć tę historią
dalej,bo ona wciąż ma masę smutków, a jej zielone oczy są pełne łez.
-Dziwna ta twoja bajka..Kim ty właściwie jesteś ?
-Kim ja jestem?Może tobą,a ty mną?
-Więc opowiedziałaś to wszystko o sobie.Po co ?
-Może po to,żeby otrząsnąć się z tej historii,a
może dlatego,że znów jest wiosna,a ja mam zielone oczy i.. czekam..
Dla Was trochę muzyki. W sam raz na zamułe :
http://www.youtube.com/watch?v=iJZtKkFXwvY&feature=sharehttp://www.youtube.com/watch?v=NzZ-ZcrII1M&feature=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=i9LOFXwPwC4&ob=av2e
YOU AND I : WE WERE BORN TO DIE.
Smutne...
OdpowiedzUsuńNaprawdę taka jesteś? Na zewnątrz normalna 15-latka, ale w środku dorosła dziewczyna?
świetna muza :)
Coldy, jest chyba parę przypadków gdzie wiek to tylko liczby. U mnie jest tak samo. Wszystkie historie: te smutne i radosne kształtują mnie na takiego człowieka jakim jestem. Mimo całego zła jakie mnie się przytrafiło, nadal potrafię bywać szczęśliwą. To trzyma mnie przy życiu. Pozdrawiam :)
Usuńkiedy następna notka?
OdpowiedzUsuń